sobota, 20 lutego 2016

Powitanie z Afryką

      Afryka od samego początku robi na nas spore wrażenie. Na Międzynarodowe Lotnisko im. Nelsona Mandeli w Prai przybywamy po zmroku, z prawie dwugodzinnym opóźnieniem. Nie znamy miasta, nikt też nas nie odbierze - do mieszkania mojego znajomego, gdzie spędzimy kolejnych kilka dni, musimy dotrzeć sami.

Pierwszy rzut oka na Afrykę
      Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie mamy miejscowego numeru telefonu, ani dostępu do internetu, ani nawet nie znamy adresu! Ostatni raz z Marcosem rozmawiałem tuż przed wylotem z Gran Canarii, jakieś 2,5 godziny temu. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

piątek, 29 stycznia 2016

Afrykańskie podboje

      Afryka jednak swoje z człowiekiem robi - rano przed biegiem byłem wyluzowany jak nigdy. Pełen chill, zero stresu. Nie wiadomo było czy start jest o 9:30 czy o 10:00, więc na wszelki wypadek wyszliśmy z domu trochę wcześniej... czyli o 8:35 :D

      Transport publiczny na wyspie Santiago lub São Tiago w zależności od źródła (największa wyspa Republiki Zielonego Przylądka, na której leży stolica - Praia) to temat na oddzielną opowieść, w każdym razie czeka się na niego na pewno krócej niż w Łodzi. Nawet w święto narodowe - doszliśmy 50 metrów do głównej drogi i natychmiast mogliśmy wsiadać.

     A fotka?! Bez niej się nie obędzie! Uznaliśmy więc, że pojedziemy następnym mikrobusem, a w tym czasie Emi zrobiła mi sesję zdjęciową.



      Po całych 3 minutach już jechaliśmy do centrum Prai, a o 8:50 byliśmy na miejscu - pod ratuszem, na placu Alexandre'a Albuquerque.

piątek, 8 stycznia 2016

Parkrun od kuchni.

      "Mi by się nie chciało wstawać w weekend o 7-mej rano, przy -15°C, żeby popatrzeć jak kilkudziesięciu szaleńców biega po parku". Takie słowa usłyszałem od kumpla z ekipy, gdy na jego pytanie dlaczego nie wygrałem pierwszego w nowym roku Parkrunu odpowiedziałem, że prawdopodobnie dlatego, że... nie biegłem :D

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Jaka piękna tragedia!


      Już 3ci dzień stycznia był w łódzkim kalendarzu biegowym pierwszym poważniejszym sprawdzianem w Nowym Roku. Zaplanowano na niego 3cią serię cyklu biegów przełajowych o nazwie City Trail. Na poprzednie dwa biegi było mi jakoś nie po drodze, jednak tym razem, za namową ekipy Salosu na czele z trenerem zdecydowałem się pojawić w niedzielny poranek w parku 3-ego Maja, aby zmierzyć się z 5-kilometrową trasą oraz legendarną górką. Jak było? Zapraszam na relację!

czwartek, 31 grudnia 2015

Świąteczny Parkrun

      Ostatnio wśród biegaczy panuje trend, aby pisać relacje z biegów, w których biorą udział. Jest to bardzo sympatyczna moda - zawsze bardzo lubię zagłębić się w taką lekturę. Pozwala to przenieść się oczyma wyobraźni na trasę wyścigu i przeżyć wraz z autorem te wszystkie emocje, które towarzyszyły mu podczas biegu, a które przelał na papier, chcąc się nimi podzielić z innymi. Przeczytanie takiego sprawozdania z biegu potrafi dać człowiekowi porządnego motywacyjnego kopa!
      Sam również lubię pisać biegowe relacje. Gdy człowiek siądzie tak sobie na spokojnie w domu i przypomina jak to wszystko było przychodzą refleksje, pojawia się analiza. Myślę co mogłem zrobić lepiej, a co było tak jak być powinno. I znowu pojawia się motywacja - inspiruję innych, ale jednocześnie nakręcam też sam siebie, aby następnym razem być jeszcze lepszym.

wtorek, 10 listopada 2015

Bieg Niepodległości - 7.11 - Konstantynów Łódzki


      Choć Święto Niepodległości dopiero jutro, to ja już od kilku dni mam za sobą Bieg Niepodległości w Konstantynowie Łódzkim. I właśnie o tym biegu chciałbym dziś napisać, ale zanim to zrobię, najpierw parę słów naskrobię o tym, co działo się przed nim. Zapraszam!

poniedziałek, 7 września 2015

Blog żyje! / Blog is alive!

[english below]

      Hej! Jak może wiecie jestem w trakcie 3,5 miesięcznej podróży rowerowej po Bałkanach. Niestety nie mam możliwości pisać tutaj o wszystkim co się dzieje, nie oznacza to jednak, że blog umarł! Wszystkie newsy, wpisy i bieżące informacje znajdziecie na facebook'u pod adresem www.facebook.com/BikeEuroTrip ;) Po powrocie stopniowo zamierzam uaktualnić też bloga ;) Dozo!

      As you maybe know I am during my 3,5 month travel by bike around the Balkans. I'm not able to update here posts and informations, but everything you can find "live" on my facebook page - www.facebook.com/BikeEuroTrip After retourn I am going to continue with blog as well! Cya!

czwartek, 9 lipca 2015

Balkany Tour - etap pierwszy: Łódź - Budapeszt

      Pierwszy etap podróży już za nami. Trasa Łódź- Budapeszt miała zająć nam 30 godzin, ale jak się okazało bardzo się przeliczyliśmy i ledwo wyrobiliśmy się 4-ego dnia! Z jednej strony szkoda, że nie udało się osiągnąć założonego celu, ale z drugiej… bardzo dobrze! Dlaczego? Już opowiadam.

      Doskonale pamiętam moją pierwszą podróż rowerową- do Paryża. Niby było super, niby fantastyczna przygoda, ale… od wejścia na rower w Łodzi do zejścia z niego 19 dni później wszystko miałam zaplanowane, nie było ani odrobiny miejsca na spontaniczność, czy zaskoczenie.
      Tym razem starałem się zorganizować to nieco inaczej, jednak ukryte we mnie zamiłowanie do planowania wzięło górę i początek wyprawy i tak charakteryzował dość napięty grafik. Jednakże od momentu, gdy przekroczyliśmy bramę kampingu w Cieszynie, cały misterny plan poszedł w p… i zaczęła się przygoda! Właśnie do Cieszyna zamiast Budapesztu udało nam się dotrzeć za pierwszym podejściem. Ale po kolei…
      Na 13:00 umówiłem się z ekipą TVP Łódź, więc i na 13:00 miał dotrzeć do mnie Piotrek. Niestety o 13:00 byłem nadal w proszku (stąd tylko jedna sakwa przy rowerze w TV :D ). Po nagraniu materiału szybko wróciłem do pakowania, zjadłem ostatni domowy obiadek, i parę minut przed 16:00 wyruszyliśmy.
      Parę minut po 16:00 z kolei, jeszcze na Maratońskiej, Piotrek złapał gumę. No pięknie, mamy zrobić 600 km, już na starcie 2- godzinne opóźnienie, i jeszcze to… szybka akcja ratunkowa i już kręciliśmy dalej. Jechało się dobrze, a wręcz bardzo dobrze. Gdzieś przed Widawą dołączył do nas Jarek, który samochodem zamierzał obstawiać nas aż do północy.


      Stanęliśmy, by się przywitać, a w prezencie dostaliśmy mega opaski (takie z jakimi Ultrakolarz jechał przez USA! :D ).

piątek, 12 czerwca 2015

Kilka njusów z przygotowań do wyprawy!

      Wielkimi krokami zbliża się moja kolejna wyprawa rowerowa - Łódź-Ateny-Stambuł-Łódź, a tymczasem zapraszam Was na dalszą część retrospekcji z mojego debiuty - podróży do Paryża! ;)
      Jeśli chodzi o nadchodzącą przygodę to mam kilka newsów! Po pierwsze, kolejny już raz nie będę jechał sam! :D przynajmniej do Aten podróżował ze mną będzie Piotrek z Wielunia (zapraszam na jego fanpage na facebooku), pamiętacie mój debiutancki maraton w Gdańsku i kumpla, który uratował mnie przed odwodnieniem i śmiercią głodową? :D To dokładnie ten sam Piotrek :D
      Co więcej postanowiliśmy zwrócić się o pomoc w sfinansowaniu wyprawy do społeczności polakpotrafi.pl. Nasz projekt jest już opublikowany, więc jeśli podoba się Wam to co robimi i poprzez wsparcie nas choćby symboliczną kwotą chcecie stać się częścią naszej przygody, to zapraszam serdecznie tę stronę i na projekt Rowerem na Bałkany! ;) Z góry serdecznie dziękuję i życzę aktywnego weekendu! :D


Tour do Francji

      Stało się! 12ego lipca 2013 roku o godzinie 8:50 wyruszyłem. Przez pierwsze 30 kilometrów towarzyszył mi młodszy brat Szymon, potem zostałem sam... Nie wiedziałem za bardzo czego mogę się spodziewać od mojej wyprawy... Jechałem w nieznane, miałem nocować u obcych ludzi, przejeżdżać rowerem z sakwami na bagażniku średnio 240 kilometrów dziennie, sam i jeszcze w założeniu miało mi to sprawiać frajde. Zobaczymy!