Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cabo Verde. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cabo Verde. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 lutego 2016

Magia podróżowania po Wyspach Zielonego Przylądka

      Podróżować po Wyspach Zielonego Przylądka można na kilka sposobów. Do wyboru mamy m.in. publiczne autobusy i taksówki, jednak idąc za namową znajomych, naszą pierwszą podróż do centrum Prai postanawiamy odbyć jednym z wszechobecnych, prywatnych busików HIACE (wymowa portugalska – „Jas”) marki Toyota.
      Na wyspie Santiago funkcjonowanie tego środka transportu jest tak niesamowitym fenomenem, że do dziś nie mogę wyjść z podziwu jak to wszystko jest zorganizowane, a łódzkie MPK może się przy nim po prostu schować. :D

sobota, 20 lutego 2016

Powitanie z Afryką

      Afryka od samego początku robi na nas spore wrażenie. Na Międzynarodowe Lotnisko im. Nelsona Mandeli w Prai przybywamy po zmroku, z prawie dwugodzinnym opóźnieniem. Nie znamy miasta, nikt też nas nie odbierze - do mieszkania mojego znajomego, gdzie spędzimy kolejnych kilka dni, musimy dotrzeć sami.

Pierwszy rzut oka na Afrykę
      Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie mamy miejscowego numeru telefonu, ani dostępu do internetu, ani nawet nie znamy adresu! Ostatni raz z Marcosem rozmawiałem tuż przed wylotem z Gran Canarii, jakieś 2,5 godziny temu. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

piątek, 29 stycznia 2016

Afrykańskie podboje

      Afryka jednak swoje z człowiekiem robi - rano przed biegiem byłem wyluzowany jak nigdy. Pełen chill, zero stresu. Nie wiadomo było czy start jest o 9:30 czy o 10:00, więc na wszelki wypadek wyszliśmy z domu trochę wcześniej... czyli o 8:35 :D

      Transport publiczny na wyspie Santiago lub São Tiago w zależności od źródła (największa wyspa Republiki Zielonego Przylądka, na której leży stolica - Praia) to temat na oddzielną opowieść, w każdym razie czeka się na niego na pewno krócej niż w Łodzi. Nawet w święto narodowe - doszliśmy 50 metrów do głównej drogi i natychmiast mogliśmy wsiadać.

     A fotka?! Bez niej się nie obędzie! Uznaliśmy więc, że pojedziemy następnym mikrobusem, a w tym czasie Emi zrobiła mi sesję zdjęciową.



      Po całych 3 minutach już jechaliśmy do centrum Prai, a o 8:50 byliśmy na miejscu - pod ratuszem, na placu Alexandre'a Albuquerque.