sobota, 3 grudnia 2016

Biegowy EWENEMENT na Mikołajki w Łodzi!

      Startujemy, wszystko odbywa się w jak najlepszym porządku. Przed nami 5-kilometrowy bieg Jestem Mikołajem - jedna runda wokół parku na Zdrowiu. Najpierw prosto chodnikiem do Unii Lubelskiej, potem dalej wzdłuż ulicy i ścieżki rowerowej. Trasa oznakowana świetnie, więc można skupić się na samym biegu. 800 metrów w nogach, czołowa sześcioosobowa grupa zbliża się do skrzyżowania Unii z Konstantynowską... Biegnę na czwartej pozycji, przede mną Tomek Kunikowski, Paweł Kopaczewski i Adam Włodarczyk - żaden z nich nie biegł wiosennej edycji tego biegu. A przecież trasa miała być taka sama jak wtedy... Ale czy na pewno?


      Wybiegamy na otwartą przestrzeń na rogu. Chwila konsternacji... Trasa nadal oznakowana świetnie, ale... w trzech kierunkach! :D Chcę biec prosto, tak mi się coś kojarzy z Biegu po Nowe, ale prowadzący skręcają w "pierwsze prawo". Co mam robić? Biegnę z nimi.

wtorek, 22 listopada 2016

Weekend Niepodległości

      Plan był idealny. Poznań na maksa, na życiówkę, bo będzie wysoki poziom i świetna, płaska trasa, sobota wolna, a w niedzielę już spokojnie, dla uczczenia tego ważnego dnia, w Kielcach, z flagą Polski (przewidziana była oddzielna klasyfikacja dla uczestników z flagą), delektując się możliwością biegania w niepodległym kraju. No chyba, że w Poznaniu coś nie wyjdzie to zawsze Kielce mogą być zapasową szansą na życiówkę. Tylko, że w Kielcach znalezienie 200 metrów płaskiej drogi graniczy z cudem, więc i o rekordy trudno... No ale po co się przejmować? Co miałoby nie wyjść?


      Przed startem 1. Poznańskiego Biegu Niepodległości zadbałem o wszystko perfekcyjnie. Podróż dzień wcześniej, nocleg 200 metrów od startu, ostatni rozruch zgodny z rytuałem - nic tylko bić rekordy!

środa, 9 listopada 2016

Odmłodzony najstarszy uliczny bieg w Polsce.

      56. Bieg Ulicami Sieradza stał się dla mnie pewnego rodzaju ewenementem. Wszystko wskazywało na to, że nie będzie to największa impreza – przeciętny termin, nachodzący się z innym dużym biegiem w Łodzi, na dodatek dość późno ogłoszony, słaba jesienna pogoda – wichry i chłody, trudna trasa, a co więcej po raz pierwszy na tak długim dystansie, mogła odstraszać mniej doświadczonych biegaczy. Niby było 456 zapisanych, ale przecież połowa pewnie nie zapłaciła, część się rozmyśli... szczerze mówiąc spodziewałem się garstki, no może trochę więcej osób. Tymczasem...



      To co zobaczyłem w biurze zawodów przeszło moje najśmielsze oczekiwania! Dosłownie nie było gdzie postawić nogi. Ciężko było się rozeznać co i jak, bo rozgardiasz panował okropny, ale było to zrozumiałe przy takim tumulcie, a było widać, że „Pomarańczowi” wychodzili z siebie, aby wszystko ogarnąć.

wtorek, 18 października 2016

(Prawie?) Życiowy Uniejów

      Do Uniejowa jechałem z założeniem sprawdzenia czy z moją formą jest słabo (złamanie 36:00), czy tragicznie (złamanie 37:00). Od 4 września miałem w sumie same problemy i przerwy. Przetrenowanie – tydzień wolny – zawalony start w Parkrun Łódź – tydzień wolny – fajnie poszło w Kleszczowie i Szwecji – zatrucie i tydzień wolny – Mistrzostwa Polski w Rawie – przemęczenie i tydzień wolny – przeprowadzka – ogarnianie chaty i tydzień wpół wolny – tydzień przed Uniejowem, więc luzowanie (nie wiem z czego :D ) i ostatecznie nadszedł wielki dzień...


      Zero stresu, totalny luz, czułem się bardziej jak na wycieczce szkolnej, dzięki transportowi busem zapewnionemu przez łódzki SklepBiegacza, niż jak na ważnych zawodach. A ważne były, jakby nie patrzeć – przedostatni bieg zaliczany do Pucharu Marszałka – ostatnie momenty by odrobić straty z wiosennych, nieudanych startów.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Duathlonowy debiut - Duathlon Ojszczywilk

      Gdy dotarłem na miejsce zawodów, świeciło ono jeszcze pustkami. Spotkałem jedynie jednego z organizatorów, który wskazał mi drogę do biura zawodów, które jak się okazało mieściło się w innym miejscu niż strefa zmian.
      Trzeba było się sprężyć, gdyż planowałem jeszcze objechanie trasy kolarskiej, co ów organizator mi odradził, ja jednak postanowiłem postawić na swoim.


      W biurze dla odmiany było już całkiem tłoczno. Czym prędzej odebrałem numer startowy i ruszyłem na trasę. Od samego rana czułem się dość kiepsko, natomiast jechało mi się całkiem nieźle, co potraktowałem za dobry prognostyk przed zbliżającymi się zawodami.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Grand Prix Pucharu Gór Świętokrzyskich - etap 3

Relacja z pierwszego etapu
Relacja z drugiego etapu

       Byłem skazany na pożarcie, jak Islandia w meczu z Anglią. Po zimowych problemach zdrowotnych nie zdążyłem w ogóle popracować nad wytrzymałością na dłuższych dystansach, a moim jedynym ponad 20-kilometrowym biegiem w tym roku był łódzki maraton, zakończony kompletną porażką. Dychy, czy piątki mogłem biegać, ale Puchar Gór Świętokrzyskich, czyli ostatni etap Grand Prix liczył sobie 45 kilometrów i to na dodatek po najwyższych szczytach tychże gór. Logika mówiła – „zapomnij", serce mówiło – „walka na śmierć i życie!". Posłuchałem serca...



środa, 22 czerwca 2016

Grand Prix Pucharu Gór Świętokrzyskich - etap 2

Relacja z Etapu 1

      ... ale budzik zadzwonił bardzo szybko. Już przed 10:00 musiałem bowiem zameldować się pod adresem Żeromskiego 74, gdzie przygotowywano huczne otwarcie nowego sklepu dla biegaczy – Sklepu Biegacza. Moim zadaniem było poprowadzenie około 4-kilometrowego Biegu Otwarcia!


      Troszkę przed 10:30 rozpoczęliśmy event od rozdania uczestnikom koszulek technicznych. Przybył naprawdę spory tłum, ale na szczęście byliśmy przygotowani na taką ewentualność, obdarowując także innymi sklepowymi gadżetami.

wtorek, 21 czerwca 2016

Grand Prix Pucharu Gór Świętokrzyskich - etap 1

      Park Miniatur SABAT Krajno odwiedzałem już jakiś czas temu, więc sądziłem, że wiem, czego mogę się spodziewać po pierwszym etapie, który liczył zaledwie 6,5 km. Nie dość, że większośc trasy asfaltowa, to jeszcze dystans na tyle krótki, że nie zdążymy wbiec w góry, więc na pewno będzie lajtowo!


      Start zaplanowano na 21:00, a ja na miejsce dotarłem około 20:00. W miarę pokonywania trasy od parkingu do biura zawodów moim oczom ukazywał się widok, w który początkowo nie chciałem wierzyć, jednak okazało się, że ostatecznie musiałem. Balon startowy ustawiono... u podnóża stoku narciarskiego! Jednak będzie grubo!

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Jak pobiec, by dobiec?

  Witajcie! Wielkimi krokami zbliża się lato, na zewnątrz robi się coraz cieplej, a co za tym idzie, również biegi odbywają się w coraz trudniejszych warunkach. Niesprzyjająca aura i z pozoru niewielkie błędy na trasie potrafią zniweczyć plany nawet wyśmienitych i doświadczonych zawodników (kto pamięta występ Marcina Chabowskiego w maratonie na ostatnich Mistrzostwach Europy?), nie mówiąc już o nas – amatorach. Analizując moje ostatnie starty wyciągnąłem jednak kilka wniosków, które pomogą nam wszystkim każdy bieg kończyć w dobrym zdrowiu i humorze! Zapraszam! :)


wtorek, 31 maja 2016

Katorga Ulicą Piotrkowską

      Nie mam pojęcia co było powodem tak dziwnej reakcji organizmu, ale tak jak przed 14. Biegiem Ulicą Piotrkowską nie stresowałem się chyba aż od Mistrzostw Świata we włoskiej Offidzie w roku 2010. O ile wtedy stres wynikał z rangi zawodów i był jak najbardziej zrozumiały, o tyle wszystko wskazuje na to, że tym razem po prostu sam sobie niepotrzebnie za bardzo nadmuchałem balonik i prawdopodobnie między innymi to mnie zgubiło... Ale po kolei...